Test KTM Freeride E 2027

Test KTM Freeride E 2027

Po prostu daje przyjemność z jazdy

Są motocykle, które imponują ogromnymi osiągami, potężnymi skokami zawieszenia lub technicznymi superlatywami. A potem są takie motocykle jak nowa KTM Freeride E 2027. Na papierze może wydawać się niepozorna – aż do momentu, gdy założysz kask i przejedziesz pierwsze metry.

Arlo

Arlo

Opublikowano na 7.08.2026

10 664 wyświetleń

Już po pierwszych metrach wszystko staje się jasne

Pierwszy podjazd pojawia się szybciej, niż się spodziewałem. Krótkie przekręcenie manetki gazu, tylne koło wgryza się w ziemię, a Freeride gładko wspina się pod górę. Bez zabawy ze sprzęgłem, bez dwusuwowego wrzasku, bez wycia silnika. Zamiast tego słyszę tylko kamienie pod oponą, chrzęst podłoża i to ciche elektryczne brzęczenie.

I właśnie w tym momencie dzieje się coś zaskakującego: po kilku metrach przestaję myśleć o tym, że siedzę na motocyklu elektrycznym. Freeride prowadzi się jak prawdziwa enduro. Nie jak eksperyment. Nie jak kompromis.

KTM podąża inną drogą

Jeśli ktoś myśli, że KTM chciało zbudować elektryczną EXC lub konkurenta dla Stark VARG EX, jest w błędzie.

Freeride podąża zupełnie inną ścieżką. To playbike, gdzieś pomiędzy enduro, trialem a motocyklem treningowym. Z homologacją drogową, nieskomplikowany i stworzony właśnie po to, by po pracy szybko wskoczyć do lasu.

Dzięki 19,2 kW mocy szczytowej (26 KM), 37,6 Nm, maksymalnej prędkości 95 km/h, masie gotowej do jazdy 112 kilogramów, wysokości siedzenia 910 milimetrów i prześwitowi 360 milimetrów, oferuje wszystko, czego można oczekiwać od pełnoprawnej KTM w terenie.

Nie ma tu zmiany biegów. Sprzęgła też nie ma. Do dyspozycji są za to trzy tryby jazdy i trzy poziomy rekuperacji.

Silnik robi dokładnie to, czego potrzeba w warunkach terenowych

W technicznym terenie szczytowa moc czy maksymalna prędkość właściwie mnie nie interesują.

O wiele ważniejsze jest to, jak precyzyjnie można dozować moc motocykla. I tu właśnie Freeride zdobywa punkty.

Silnik reaguje natychmiast, szybko buduje ciśnienie i dostarcza dokładnie taką moc, jakiej potrzeba na stromych podjazdach, korzeniach czy przy pokonywaniu większych przeszkód. Podczas testów rzadko zdarzały się sytuacje, w których brakowało mi jeszcze dziesięciu czy dwudziestu koni mechanicznych.

Oczywiście brak sprzęgła zmienia sposób jazdy. Ci, którzy przez lata jeździli dwusuwami, niemal automatycznie używają sprzęgła, aby katapultować motocykl nad stopniami czy przeszkodami.

Tutaj działa to inaczej.

Manetka gazu, przeniesienie ciężaru i trakcja przejmują to zadanie. Po krótkiej aklimatyzacji wydaje się to zaskakująco naturalne.

Zawieszenie zaprasza do jazdy

Z przodu pracuje widelec WP-XACT z 250 mm skoku, z tyłu amortyzator WP-XPLOR z PDS i 240 mm skoku. Hamują ją komponenty Braktec, a opony Enduro-Medium dostarcza Michelin.

Ta konfiguracja bardzo mi odpowiada.

Freeride nie zmusza do ciągłego osiągania maksymalnych wyników. Zamiast tego buduje zaufanie. Skutecznie pochłania korzenie, kamienie i mniejsze krawędzie, zachęcając do próbowania coraz trudniejszych przejazdów.

Jazda staje się bardziej relaksująca – a często także bardziej precyzyjna.

Prędzej czy później osiągniesz granice możliwości

Oczywiście, to podejście ma również swoje granice.

Kto zaczyna szukać dużych skoków lub pokonywać rozkopane rowy z wyścigową prędkością, szybko zauważy, że zawieszenie dochodzi do swoich rezerw. Przy twardszych lądowaniach zawieszenie dobija, a przy kolejnych uderzeniach Freeride traci nieco spokoju.

Dla klasycznych szlaków Hardenduro czy technicznych treningów to żaden problem.

Jednak kto chce jeździć na czas w specjalnych odcinkach, prędzej czy później rozejrzy się za modelem EXC.

Hamulce ręczne tylnego koła pozytywnie zaskakują

Na początku tylne hamulce umieszczone na lewej kierownicy wydają się dziwne.

Jednak po krótkim czasie w wolnych partiach nie chciałbym się już z nimi rozstawać. Szczególnie na wzniesieniach lub w ciasnych zakrętach tylne koło można precyzyjnie kontrolować, niezależnie od tego, gdzie znajduje się lewa stopa.

Również rekuperacja działa dobrze. W zależności od ustawienia, KTM toczy się niemal swobodnie lub przy zamknięciu manetki gazu generuje przyjemne, znane uczucie hamowania silnikiem.

Łatwiejsza w prowadzeniu, ale w żadnym wypadku nudna

Początkujący zyskują ogromnie na tym, że sprzęgło, skrzynia biegów i wybór przełożeń są całkowicie wyeliminowane.

Dzięki temu można znacznie bardziej skupić się na prowadzeniu wzroku, równowadze i postawie ciała.

Doświadczeni enduryści co prawda tracą jedno z narzędzi, ale zyskują motocykl, który działa niezwykle bezproblemowo. Freeride odciąża kierowcę, nie dając mu przy tym poczucia, że jest tylko pasażerem.

Akumulator na wieczorne przejażdżki

Wymienny akumulator przechowuje 5,5 kWh i waży 29 kilogramów.

KTM deklaruje od dwóch do trzech godzin jazdy Enduro - co w zależności od stylu jazdy jest prawdziwe, po godzinie mieliśmy jeszcze około 60% baterii. Ładowanie odbywa się standardowo za pomocą ładowarki 660-watowej, co zajmuje około osiem godzin. Opcjonalny ładowarka 3,3 kW skraca czas ładowania do około półtorej godziny.

Cena w D/A wynosi 9.999 euro, do tego dochodzą koszty transportu i dostawy. Akumulator i standardowa ładowarka są już w zestawie.

Freeride czy Stark VARG EX?

Stark VARG EX imponuje, pokazując, co jest obecnie możliwe w elektryczności. Z mocą do 80 KM i akumulatorem o pojemności 7,2 kWh jest zdecydowanie skierowana do sportowych kierowców szukających maksymalnej wydajności. Jednak w zależności od wyposażenia i homologacji, kosztuje znacznie więcej niż Freeride.

KTM Freeride E podąża inną drogą. Nie pyta, co jest technicznie możliwe, ale co faktycznie potrzebne na wieczorną przejażdżkę, techniczne trasy czy trening Enduro. Z mocą 26 KM, masą 112 kilogramów i ceną 9.999€ jest bliższa temu, co wielu amatorów jest gotowych zainwestować.

Ci, którzy regularnie biorą udział w wyścigach, szukają dużych skoków i maksymalnych rezerw mocy, będą nadal sięgać po klasyczne sportowe enduro. Jednak ci, którzy szukają prostego, cichego i stosunkowo przystępnego cenowo motocykla elektrycznego na techniczne trasy i do rekreacji, znajdą w Freeride bardziej spójny pakiet. Cena czyni ją znacznie bardziej realistyczną opcją dla wielu enduro entuzjastów.

Ile kosztuje KTM Freeride E?
Tutaj znajdziesz informację o cenach nowych i używanych motocykli!
Arlo

KTM Freeride E 2026 - Doświadczenia i opinie ekspertów

Arlo

Największą zaletą KTM Freeride E 2027 nie jest jej silnik elektryczny, lecz doświadczenie jazdy, które oferuje. Po kilku minutach elektryczny napęd schodzi na dalszy plan. Pozostaje zadziwiająco autentyczna enduro, która jest łatwa w prowadzeniu, buduje zaufanie i dostarcza dokładnie taką moc, jakiej potrzeba w technicznym terenie. Nie ma ambicji ustanawiania rekordów ani dominacji na torze motocrossowym. Chce, abyś po pracy szybko założył buty i ruszył na przejażdżkę. I właśnie to robi doskonale.


autentyczne wrażenia z jazdy Hardenduro

spontaniczny i precyzyjnie dozowany silnik elektryczny

wystarczająca moc na techniczne trasy

łatwa obsługa bez sprzęgła i skrzyni biegów

dobrze zestrojone zawieszenie dla rekreacyjnych i technicznych kierowców

praktyczny hamulec ręczny tylnego koła

wymienny akumulator

Zawieszenie osiąga swoje granice przy dużych skokach

mniej rezerw przy szybkich sekwencjach uderzeń

brak sprzęgła do klasycznych technik Hardenduro

długi czas ładowania ze standardową ładowarką

wysoka wysokość siedzenia dla niższych kierowców

Test KTM Freeride E 2027 Zdjęcia

Źródło: 1000PS

Obraz 1
Obraz 2
Obraz 3
Obraz 4
Obraz 5
Obraz 6
Obraz 7
Obraz 8
Obraz 9
Obraz 10
Obraz 11
Obraz 12
Obraz 13
Obraz 14
Obraz 15
Obraz 16
Obraz 17
Obraz 18
Obraz 19
Obraz 20
Obraz 21
Obraz 22
Obraz 23
Obraz 24
Obraz 25
Obraz 26
Obraz 27
Obraz 28
Obraz 29
Obraz 30
Obraz 31
Obraz 32
Obraz 33
Obraz 34
Obraz 35
Obraz 36
Obraz 37
Obraz 38
Obraz 39
Obraz 40
Obraz 41
Obraz 42
Obraz 43